ALABATROS to żywa legenda polskich łowisk łososiowych i nie tylko! Zapewne większość z was zna Mariusza zwanego Hanysem lub przynajmniej o nim słyszała. Jego sława nie jest przypadkowa. Jest jednym z prekursorów wędkarstwa łososiowego w Polsce i to z sukcesami godnymi pozazdroszczenia.
Z Mariuszem znamy się długo i mamy za sobą wiele wspólnych historii. Gdyby jednak ktoś mnie poprosił, żebym opisał kim jest w kilku słowach, to na myśl przychodzą mi te – sympatyczny i pomocny, jednak z zasadami i niespotykanym hartem ducha, a na dodatek minimalista. Właśnie ta niezłomność i minimalizm sprawiają, że nie słowa, a czyny definiują jego barwną osobowość.
Ekipa „Albatrosa” to też chłopaki nie z pierwszej łapanki, bo nie da się funkcjonować na ośmiu metrach kwadratowych z kimś, kto nie ma problemu z wyjściem w morze, kiedy wszyscy poprawiają cumy w porcie. Radzio, Maniek, syn Misiek, Kubuś, Andrzej, doskonale wiedzą jak wygląda 4 m fala zza kilkudziesięciocentymetrowej burty Atlantica.
Mariusz przygodę z łososiami zaczął w 2011 roku, czyli… łowi od początku. Wtedy też była tylko jedna jednostka – MAZO Wojtka – tam się poznaliśmy. Niedługo później, bo w następnym sezonie Mariusz zacumował w Helu własnego Atlantica 530 Open. I się zaczęło… To właśnie na tej jednostce „wyrosła” legenda Hanysa. Pamiętam, jeszcze z czasów kiedy pracowałem w Morskim Instytucie Rybackim, jak nieco oszołomiony kolega z pracy pokazywał mi zdjęcia łodzi Albatros, której chcieli udzielić pomocy podczas rejsu badawczego RV „BALTICA” (41m długości), bo fale przekraczały 3 metry, ale ta odmówiła, twierdząc, że łowi łososie. Jak zapytałem Mariusza o ten rejs – jak było? – odpowiedział – dobrze mieliśmy 7 ryb, nawet słowem nie wspomniał o warunkach :))
Jednak nie tylko dzielność kapitana była powodem rozpoznawalności Hanysa, a przede wszystkim skuteczność. Mariusz jako jeden z pierwszych przetestował fleshery VK, które do dziś za jego sprawą są „must have” w każdym pudle łososiowym na polskich łowiskach. Dla wielu załóg był niedoścignionym wzorem i nauczycielem. Odkrył sporo wędkarskich trików, zresztą stosowanych do dziś, i traktowanych przez większość jako normalka – ale to właśnie Hanys wiele z nich opracował. W latach 2012 – 2014 można śmiało powiedzieć, że nie miał sobie równych! Obecnie pływa dzielną 660 Atlantica z 200HP na pawęży, którą po mistrzowsku adaptował do trollingu. Już same uchwyty na wędki są tak nietuzinkowo rozmieszczone, że niejednego obytego trollingowca wprawiają w zakłopotanie.
Tak zwany „wędkarski nos” zaprowadził Hanysa na wyżyny łososiowych sukcesów. Podczas ostatnich zawodów na Bornholmie zajął drugie miejsce na 420 ekip z całego Bałtyku. Do tego w dwóch kolejnych dniach zawodów jego łososie należały do największych ryb – „top 8”. Oczywiście Mariusz regularnie łowi ryby powyżej 120cm długości, a jego rekord to 124cm. Również na TrollingBoat Masters 3 razy obejmował 4 miejsce, zawsze w „top ten”.
Mając na uwadze powyższe śmiem twierdzić, że jeszcze nie raz Hanys nas zaskoczy i tego mu szczerze życzę. Do zobaczenia w Helu. Już niebawem…